środa, 13 lutego 2013

W temacie jedzenia :-)

W zeszłą sobotę mieliśmy przyjemność gościć urodzinowo ćwierć setki najbliższych nam osób. Okazja była potrójna, bo Julcia dmuchała świeczek sześć, Zosia trzy, a ciocia Gosia... kto by tam liczył  ;-)
Kulinarnie do opanowania, nawet bez wiekszego stresu :-)
Bardzo dziękujemy wszystkim obecnym za przybycie, świetną atmosferę , no i za prezenty ;-)
 
*
Z początkiem tygodnia przedszkole odwiedził Pan Kucharz, który podzielił się z dziećmi tajemnicami swojego zawodu. Pod czujnym okiem Mistrza przedszkolaki mogły nauczyć się robienia kanapek, oraz trudnej sztuki tworzenia deseru tiramisu.
 
 
W ramach rewizyty grupa przedszkolaków wybrała się do zabrzańskiej restauracji "Pod Kasztanami", gdzie została ugoszczona po królewsku!
 
 
W imieniu naszych milusińskich dziękujemy wychowawcom i opiekunom za zorganizowanie wycieczki i umożliwienie poznania zawodu kucharza, nomen omen - od kuchni ;-)
 
PS Więcej zdjęć na stronie przedszkola

czwartek, 7 lutego 2013

Guminki :-)

Za nami bal przebierańców. W tym roku kierując się filigranową budową ciała naszej Juli, postanowiliśmy przebrać Ją za... baletnicę. O spódniczkę zadbała ciocia Kasia, resztą zajęli się rodzice. Nawet rajstopy udało się zdobyć na podobieństwo wiązanych baletek - niestety ortopedyczne glany zepsuły efekt.
 

Dzieci tak świetnie się bawiły (opiekunowie  - mam wrażenie - równie dobrze), że impreza karnawałowa w przedszkolu przeciągnęła się na dwa dni :-)

 
Wypatrzyłem w wydawnictwie Nasza Księgarnia skompilowane wszystkie dziewięć tomów "Muminków" Tove Jansson. Twarda oprawa, przystępna cena, oczywiście z ilustracjami samej autorki. Nie omieszkałem kupić dziewczynkom (no dobra, dla siebie trochę też... ;-) ). Teraz czytamy wieczorami, a Zosia  - nie wiedząc dlaczego - nazywa je Guminkami ;-)

Pozdrawiam w święto pączka. Cukiernicy - trzymajcie się :-)

PS Zdjęcia dzięki uprzejmości pani Moniki. Pełniejsza relacja fotograficzna na stronach przedszkola

wtorek, 22 stycznia 2013

Miejsce da nowym dniom...

Witajcie Kochani w nowym roku.
Tyle się dzieje - dzień Babci i Dziadka, Juli szóste urodziny, pierwszy mleczak "na wolności", ale chciałem jeszcze wrócić do roku ubiegłego.
Po pierwsze : to niesamowite, z iloma życzliwymi nam ludźmi mieliśmy szczęście (i nadal mamy) "kopać do jednej bramki" w minionym roku. Nie sposób wymienić wszystkich, ale spróbuję :-)
Nasi wszyscy darczyńcy - dzięki Wam Jula pojedzie w tym roku na turnus do Zaździerza i Małego Gacna.
Portal "Pastylka" - dzięki któremu, dotarliśmy do szerszego grona potencjalnych przyjaciół :-)
Krzysiek - dzięki raz jeszcze za bezinteresowny flash w centrum miasta.
Kasia, artystyczna dusza. Za Twój bezcenny czas -  dzięki któremu, Julka i Zocha zasypiają otulone polnymi kwiatami - chyba nigdy się nie wypłacimy...
Rodzina, przyjaciele, bliżsi lub dalsi "krewni i znajomi Królika" ;-)
Wszyscy Ci, którzy pomagają nam wychowywać nasze urwisy. Babcie: Renia i Czesia - skąd u Was takie pokłady sił? Wychowawcy i terapeuci Juli - chapeau bas!
Ludzie, nawet Ci na pozór obcy, chętnie nam pomagają. Nie chodzi tu o pomoc materialną czy finansową, ale o tą niepoliczalną w żadnej walucie. Wsparcie jest różnorakie i często przychodzi z niespodziewanej strony. Czasem jest to bezinteresowne wzięcie i rozdanie naszych ulotek. Innym razem dobre słowo, lub po prostu uśmiech, chwila rozmowy. Takie niczym nie dyktowane gesty, zwyczajna ludzka życzliwość, to jest coś, co nakręca mnie bardzo pozytywnie, daje mi siłę do codziennych zmagań nie tylko z Julcinym zespołem, ale z szarością dnia w ogóle. Świat nabiera zupełnie innych barw, gdy uświadomimy sobie ile dobrego zaznaliśmy w przeciągu ostatnich miesięcy. Ba, miesięcy. Tygodni, dni!
Często jest tak, że w codziennym chaosie, zagonieniu, nie potrafimy docenić tego, co mamy. Nauczmy się cieszyć z małych rzeczy. Z możliwości wspólnego spędzenia czasu i pośpiewania (pofałszowania, a kto nam zabroni ?! :-)) kolęd przy akompaniamencie gitary, z padającego śniegu (za chwilę będzie lato i będziemy narzekać na upał) - idźmy na narty, sanki, ulepmy bałwana. Umówmy się z przyjaciółmi. Obojętnie w jakim celu. Najlepiej bez celu. Ot, tak zwyczajnie pogadać.
Znajdźmy czas na realizację planów noworocznych. Również tych na 2014 rok ;-) Czego Wam i sobie życzę :-)
 
PS Przeczytałem jeszcze raz i się uśmiechnąłem. Ostatni akapit przypomina klasyczną scenę z amerykańskiego filmu. Brakuje tylko patetycznej muzyki i powiewającego w tle sztandaru... ;-)
Ale nie będę poprawiał :-)
 
 

wtorek, 25 grudnia 2012

Świątecznie

Kochani - na ten świąteczny czas zostańcie w zdrowiu, cieszcie się sobą w rodzinnym gronie, śpiewajcie kolędy wielopokoleniowo (niesamowita frajda!), oraz po prostu odpocznijcie :-)
 
 
Spokojnych Świąt. Zajrzyjcie do nas po Nowym Roku, jestem Wam coś winien ;-) 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

W fotograficznym skrócie :-)

Życie w przedszkolu toczy się kilkutorowo. Nauka przeplata się z rehabilitacją, a rehabilitacja z zabawą. Dzisiaj krótki flash z ostatnich tygodni opowiedziany przez pryzmat tego ostatniego :-)
Koniec listopada Jula zakończyła urodzinowo, tzn.
urodziny miał Pluszowy Miś, ale na imprezę zaproszone były wszystkie przedszkolaki ;-)
 

 
Śląskim zwyczajem czwarty dzień grudnia górniczy stan świętował Barbórkę. Dzień później Julcine przedszkole odwiedził etatowy Pan Górnik :-)
 
 
 
W porównaniu z zeszłym rokiem  na naszej Juli mundur leży o niebo lepiej ;-)
 
Pojawił się pierwszy większy śnieg, a wraz z nim do przedszkola zawitał Mikołaj :-)
 

 
Pozdrawiamy przedświątecznie :-)
 
PS Zdjęcia dzięki uprzejmości Pani Moniki, oraz ze strony przedszkola ;-)

piątek, 23 listopada 2012

Zaczarowane miejsce - subiektywnie.

Wczoraj mieliśmy przyjemność uczestniczyć w obchodach dwudziestej rocznicy powstania Gliwickiego Ośrodka Adaptacyjno – Rehabilitacyjnego, w strukturach którego znajduje się przedszkole naszej Juli. Na przestrzeni lat Ośrodek działał pod różnymi nazwami, ewoluował, rozrastał się, poszerzał zakres działań, ale zawsze ludziom pracującym tam przyświecał jeden cel - pomagać. Pomagać dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej, ale co równie ważne - rodzicom. Nasza symbioza z Ośrodkiem trwa już prawie sześć lat i na przestrzeni tego czasu, jako rodzice dziecka niepełnosprawnego, również przeszliśmy ewolucję. Mieliśmy to szczęście, że szpital, w którym Jula przyszła na świat, wyprawił nas do domu z długą listą specjalistów jakich powinniśmy odwiedzić. Jednym z punktów na liście była wizyta u neurologa i to On skierował nas do Ośrodka, o istnieniu którego nie mieliśmy wcześniej bladego pojęcia. Na początku był dla nas miejscem, gdzie znaleźliśmy pomoc dla Julci - medyczną w szeroko rozumianym pojęciu, rehabilitacyjną, również prawną. Pierwsze półtora roku to był istny kołowrotek. Rehabilitacja, neurologopeda, psycholog, niezależnie pediatra, szczepienia, etc.  Później doszedł aspekt edukacyjny. W Ośrodku otwierała się grupa Maluchów i dostaliśmy propozycję, by Jula dołączyła do niej. Dla nas było to jak wygrana na loterii - pozwoliło złapać oddech i nabrać sił do zmagania się z codziennością. Jula szybko zaklimatyzowała się w przedszkolu, a my wiedzieliśmy, że przez te kilka godzin jest w dobrych rękach, i że na miejscu ma pełen wachlarz potrzebnych Jej zajęć. Dziś, po tych kilku latach wiemy, że Jula rozwija się tak dobrze, m.in. dzięki temu, że w naszym mieście jest takie zaczarowane miejsce. Mamy kontakt z rodzicami  niepełnosprawnych dzieci z innych miast z całej Polski (poprzez Zakatek 21) i dochodzą do nas sygnały o potrzebie stworzenia takich ośrodków. Pole do popisu dla tamtejszych lokalnych władz, lub (tak jak u nas) dla ludzi z wizją.
Obchody poprzedziła uroczysta msza w gliwickiej katedrze, na której Jula z Zosią dały się poznać szerszemu gronu z tylnych ław, jako osóbki nad wyraz żywe, chodzące własnymi ścieżkami, a Tata wystąpił w roli próbującego zapanować nad dwoma żywiołami ;-) To właśnie z kazania zaczerpnięty jest tytuł powyższego posta. Po mszy udaliśmy się do pobliskiego Centrum Edukacyjnego, gdzie została przedstawiona historia powstania GCER-u, a w ramach prezentacji artystycznych wystąpili wychowankowie Ośrodka. Punktem kulminacyjnym okazała się aukcja autorskich fotografii, efektu dwóch podróży do Islandii dr Anny Franek, z których dochód został przeznaczony na cele statutowe gliwickiego SKPON- u. W aukcje skutecznie włączyły się zaproszone władze samorządowe i kościelne, ale i nam udało się wylicytować piękną fotografię zorzy polarnej, na którą jednak będziemy musieli poczekać do końca wystawy, tj. do 20 grudnia. Nie omieszkamy podzielić się nią z Wami jeszcze przed świętami :-)
Na koniec chciałem zostawić Was z wierszem pana Jerzego Sikorskiego. Wierszem zaprezentowanym podczas obchodów. Wymowny tytuł, wymowne przesłanie.
_______
"Dziwne dziecko"
Łzy wciąż cieknące
Nie dają mi spojrzeć w słońce
Jestem tak małym stworzeniem
Lecz nie dam się zmiażdżyć spojrzeniem.
To co że nie rozumiem
I tak niewiele umiem
Jestem, gdyż ktoś rzekł…”Kocham”!
I ja, dziś tym słowem oddycham.
_______
PS ...

poniedziałek, 5 listopada 2012

1% - dziękujemy!

Kochani!
Tak jak zapowiadałem wcześniej przyszła pora na podsumowanie szeroko zakrojonej akcji pozyskiwania Waszych serc :-)
Gorąco dziękujemy Pani Agnieszce i Markowi z Białogardu, oraz Pani Stanisławie z Otmuchowa za darowizny wpłacone na rehabilitację Julci!
Gdy w maju dziękowałem Wszystkim, którzy zechcieli przekazać 1% swojego podatku na Julcine subkonto założone w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą", jeszcze nie wiedziałem, że będzie Was tak dużo! :-)
W większości identyfikujemy Was tylko po Urzędach Skarbowych, w których rozliczaliście swoje PIT-y , nielicznym, którzy nie pozostali anonimowi - podziękowałem już osobiście :-)
Dzięki rodzinie, znajomym, przyjaciołom, ludziom wielkiego serca (również tym nieznajomym), Julcine ulotki trafiły w każdy możliwy zakamarek Polski.
Wsparły nas osoby z Lublińca, Wolsztyna, Kędzierzyna Koźla, Pruszcza Gdańskiego, Gliwic, Mikołowa, Stargardu Szczecińskiego, Szczytna, Mysłowic, Częstochowy, Węgrowa, Zgierza, Świecia, Bydgoszczy, Zabrza, Tarnowskich Gór, Rybnika, Katowic, Olesna, Kluczborka, Garwolina, Limanowej, Krakowa, Łodzi, Ostrzeszowa, Rudy Śląskiej, Zielonej Góry, Jaworzna, Pruszkowa, Wadowic, Olsztyna, Dąbrowy Górniczej, Lęborka, Żor, Białogardu, Chorzowa, Będzina, Tczewa, Kołobrzegu, Kościana, Wrocławia, Warszawy, Nowego Sącza, Tychów i Torunia.
(Ostrzegałem, że jest Was dużo ;-) )
Lista nie jest jeszcze zamknięta, gdyż pieniądze cały czas są jeszcze księgowane przez Fundację.
Szczególne podziękowania dla dobrych duchów z Lublińca, Krakowa i Gliwic - wiecie za co :-)
 
PS Więcej zdjęć możecie znaleźć na stronie przedszkola , do którego uczęszcza Julcia. Ten najmniejszy szkrab na drugim zdjęciu, to właśnie nasz skarb :-)