wtorek, 22 stycznia 2013

Miejsce da nowym dniom...

Witajcie Kochani w nowym roku.
Tyle się dzieje - dzień Babci i Dziadka, Juli szóste urodziny, pierwszy mleczak "na wolności", ale chciałem jeszcze wrócić do roku ubiegłego.
Po pierwsze : to niesamowite, z iloma życzliwymi nam ludźmi mieliśmy szczęście (i nadal mamy) "kopać do jednej bramki" w minionym roku. Nie sposób wymienić wszystkich, ale spróbuję :-)
Nasi wszyscy darczyńcy - dzięki Wam Jula pojedzie w tym roku na turnus do Zaździerza i Małego Gacna.
Portal "Pastylka" - dzięki któremu, dotarliśmy do szerszego grona potencjalnych przyjaciół :-)
Krzysiek - dzięki raz jeszcze za bezinteresowny flash w centrum miasta.
Kasia, artystyczna dusza. Za Twój bezcenny czas -  dzięki któremu, Julka i Zocha zasypiają otulone polnymi kwiatami - chyba nigdy się nie wypłacimy...
Rodzina, przyjaciele, bliżsi lub dalsi "krewni i znajomi Królika" ;-)
Wszyscy Ci, którzy pomagają nam wychowywać nasze urwisy. Babcie: Renia i Czesia - skąd u Was takie pokłady sił? Wychowawcy i terapeuci Juli - chapeau bas!
Ludzie, nawet Ci na pozór obcy, chętnie nam pomagają. Nie chodzi tu o pomoc materialną czy finansową, ale o tą niepoliczalną w żadnej walucie. Wsparcie jest różnorakie i często przychodzi z niespodziewanej strony. Czasem jest to bezinteresowne wzięcie i rozdanie naszych ulotek. Innym razem dobre słowo, lub po prostu uśmiech, chwila rozmowy. Takie niczym nie dyktowane gesty, zwyczajna ludzka życzliwość, to jest coś, co nakręca mnie bardzo pozytywnie, daje mi siłę do codziennych zmagań nie tylko z Julcinym zespołem, ale z szarością dnia w ogóle. Świat nabiera zupełnie innych barw, gdy uświadomimy sobie ile dobrego zaznaliśmy w przeciągu ostatnich miesięcy. Ba, miesięcy. Tygodni, dni!
Często jest tak, że w codziennym chaosie, zagonieniu, nie potrafimy docenić tego, co mamy. Nauczmy się cieszyć z małych rzeczy. Z możliwości wspólnego spędzenia czasu i pośpiewania (pofałszowania, a kto nam zabroni ?! :-)) kolęd przy akompaniamencie gitary, z padającego śniegu (za chwilę będzie lato i będziemy narzekać na upał) - idźmy na narty, sanki, ulepmy bałwana. Umówmy się z przyjaciółmi. Obojętnie w jakim celu. Najlepiej bez celu. Ot, tak zwyczajnie pogadać.
Znajdźmy czas na realizację planów noworocznych. Również tych na 2014 rok ;-) Czego Wam i sobie życzę :-)
 
Ps. Przeczytałem jeszcze raz i się uśmiechnąłem. Ostatni akapit przypomina klasyczną scenę z amerykańskiego filmu. Brakuje tylko patetycznej muzyki i powiewającego w tle sztandaru... ;-)
Ale nie będę poprawiał :-)