wtorek, 12 lipca 2016

Pożegnamy przedszkole, pokłonimy się szkole...

Wielkie podziękowania Andrzejowi Koniecznemu ze Świbia, oraz M. z Katowic (ostatnio dostałem reprymendę za - jak to określiła - "wytykanie po nazwisku" ;-) ), za czerwcowe jeszcze darowizny wpłacone na Julcine subkonto w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą".  Turnus rehabilitacyjny zbliża się wielkimi krokami - dokładamy do skarbonki :-)

Ten dzień musiał w końcu nadejść. Julcia opuszcza przedszkolne mury. Już w  zeszłym roku podzieliłem się z Wami refleksją na temat dotychczasowej drogi, jaką było Jej dane przejść na tym etapie edukacji i jakie miała szczęście do ludzi, którzy Jej towarzyszyli. Właściwie niewiele mogę jeszcze dodać. Swoją przygodę z GCERem zaczęliśmy, gdy Jula miała kilka miesięcy. Na początku rehabilitacja, spotkania z psychologiem, neurologiem, logopedą. Nieustanna gonitwa.  Przecież poza potrzebami dyktowanymi posiadaniem przez Julę dodatkowej informacji genetycznej, konieczne były standardowe wizyty lekarskie wynikające z Jej niemowlęctwa. Nie mam pojęcia, jak nam się wtedy udawało gospodarować czasem?! :-)
Mając skończone półtora roku, Jula zostało zakwalifikowana do nowo powstałej grupy wczesnoprzedszkolnej. Nam pozwoliło to złapać w codziennym zabieganiu drugi oddech, a Juli dało świetne podstawy pod późniejszą edukację.

Przez kolejne lata Jula miała fart do wyjątkowych pedagogów. Ludzi oddanych swojej pracy, a nie tylko do niej przychodzących. Nie sposób Wszystkich wymienić*. Niepodobna również nie wspomnieć o jednej wyjątkowej Osobie. Niezwykle ciepła, wrażliwa, oddana dzieciom, profesjonalna w każdym calu, "złota kobieta" (jak Ją określił w prywatnej rozmowie autor niesamowitego zdjęcia, które kiedyś dane było mi charytatywnie wylicytować ;-) ), wychowawczyni Julci od "pierwszego dzwonka" - pani Monika Sulowska.


Pani Moniko - za trud włożony w pielęgnację, wychowanie i edukację naszej Juli - DZIĘKUJEMY! 

Koniec roku przedszkolnego, to również moje pożegnanie z  Radą Rodziców. Dziękuję wszystkim opiekunom i nauczycielom współpracującym za te ostatnie lata. To był dobrze zagospodarowany czas. Fajnie było uczestniczyć w tym wszystkich szalonych projektach :-). Wiele się nauczyłem. Przede wszystkim tego, że dobrze ulokowany czas i energia, może zaprocentować uśmiechem na twarzach Dzieci. Także tego, że wszystko co robimy w strukturach RR, robimy dla Nich. Co więcej, wszystko to można robić bezinteresownie. 
Za wszystkie potknięcia przepraszam, zawsze starałem się iść drogą, którą uważałem za najwłaściwszą.

(Patrzę na to zdjęcie i zastanawiam się, ileż to par okularów Jula załatwiła przez te osiem lat? Kilkanaście... ;-) )

Klamrą domykającą naszą obecność w GCERze, jest ogłoszona kilka dni temu przez lokalne centrum handlowe, akcja rowerowego "zbierania" kilometrów. Każdy przejechany na terenie województwa śląskiego kilometr, zaprocentuje 15 groszową cegiełką, która zasili konto Julcinego Ośrodka. Docelowo trzeba wspólnie "zebrać" sto tysięcy kilometrów, co przełoży się na wpłatę 15 000 zł. Rodzinnie oczywiście dokręcimy swoje, chociaż Jula naturalnie już nie będzie miała możliwości skorzystania w żaden sposób z tych funduszy. Nieważne.  Spożytkują to inne dzieci :-)
Warto kręcić te kilometry, bo zarówno cel szczytny, a i pieniądze dobrze ulokowane :-)
Szczegóły akcji znajdziecie TUTAJ :-)

Od września czekają na nas nowe wyzwania. Również logistyczne ;-)
Udanych wakacji dla Wszystkich i  "do przeczytania" niebawem :-)
__________________________

*ale mogę spróbować :-)
Basia Zatora, Basia Miotła, Małgosia Kozik, Agnieszka Bugaj, Iza Drabik, Małgosia Eichhof, Agata Pikus, Ala Groborz, Ania Horzonek, Ala Zachariasz, Kasia Zamora. Pamięć ludzka bywa zawodna. Wybaczcie, jeśli kogoś pominąłem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz