Czy da się zaprojektować przyszłość? Sadzimy drzewo z myślą o cieniu jakim obdaruje nas za kilka lat, opiekujemy się nim, pielęgnujemy i nagle przychodzi wichura. Lata pracy poszły na marne w ciągu paru chwil i teraz leżą do góry korzeniami. Zatem nie próbować? Nie. Próbować. Bo nawet jeśli to metaforyczne drzewo nie zdąży dać nam upragnionego cienia, to przecież czas poświęcony na jego doglądanie nie jest czasem straconym. Nauczyliśmy się cierpliwości, systematyczności, pokory wobec natury i akceptacji jej rytmu.
Nie mamy gwarancji, że nasza wizja przyszłości się ziści, ale i tak staramy się ją ukierunkować, ubrać w zarys planu. Sam projekt to oczywiście za mało. Potrzebne są solidne fundamenty i filary na których oprzemy naszą konstrukcję. Odporne na wiatry jutra. Zbudowane z atestowanych materiałów budowlanych sygnowanych znakiem jakości "future-proof".
Budowa trwa już prawie dwie dekady. Po drodze kilka razy zmieniła się koncepcja, bo wymagający inwestor miał własne pomysły, ale dla firmy z dwudziestopięcioletnim stażem na rynku takie wyzwania to chleb powszedni ;-)
Przyszłość Julki staramy się budować w oparciu o cztery równorzędne filary. Pierwszym jest rzecz jasna rehabilitacja, zarówno ruchowa, jak i umysłowa. To turnusy usprawniające, ale przede wszystkim codzienna praca w domu i w szkole. To także kółko sportowe, zajęcia taneczne, spacery i comiesięczne zmagania na trasie Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej. Cieszymy się z każdego kroku i z regularnego przekraczania własnych ograniczeń.
Drugim filarem jest budowanie szeroko rozumianego kapitału kulturowego, wrażliwości estetycznej i poszerzanie horyzontów. Odwiedzamy wspólnie muzea, wystawy, galerie sztuki i oczywiście teatry. W poszukiwaniu musicalowych doznań przemierzamy kraj wzdłuż i wszerz. Takie wizyty zawsze są przyczynkiem do konstruktywnych rozmów, często na niełatwe tematy. Jesteśmy zgodni, że czas zainwestowany w kontakt z kulturą oraz sztuką zwraca się po wielokroć i ma długofalowe działanie remisyjne.
Kolejny filar to edukacja. Wiedza zdobywana najpierw w przedszkolu, potem w szkole, uzupełniana niezależnie o aspekty pozaprogramowe w domu. To również empiryczne poznawanie świata na corocznym Śląskim Festiwalu Nauki i okazjonalne spotkania z wybitnymi indywidualnościami ze swadą dzielącymi się swoimi pasjami. Na koniec bodaj najważniejszy punkt tego segmentu: biblioteka i kontakt z książką od najmłodszych lat. Kartę biblioteczną założyliśmy Julce przed ukończeniem czwartego roku życia, a na akcję Narodowe Czytanie pod honorowym patronatem pary prezydenckiej wracamy co wrzesień bez względu na to, kto piastuje urząd na Krakowskim Przedmieściu. W przyszłym roku lekturą będzie Lord Jim Josepha Conrada - już dziś możemy potwierdzić obecność.
Czwartym filarem jest postawienie na samodzielność. I nawet jeśli mamy świadomość, że Jej autonomia może nigdy nie być pełna i najprawdopodobniej zawsze będzie potrzebowała parasola ochronnego nad głową, to i tak staramy się Jej ją zapewnić. Objawia się to zarówno w szeroko pojętej samoobsłudze, decydowaniu o własnych finansach, jak i o wyżej wymienionych filarach.
One przenikają się wzajem i wpływają na siebie. Nie są czterema niezależnymi projektami, tylko jednym zaplanowanym konglomeratem równoległym, swoistym tetraptykiem. A co jeśli przyjdzie burza? Przetrwamy. Bo jest jeszcze spoiwo. Bez niego żadne fundamenty, żadne filary nie postałyby długo. W naszym przypadku są to po prostu: akceptacja, szacunek i miłość oraz tysiące kilometrów sześciennych wiary. Z najlepszym z możliwych Budowniczych przy betoniarce.
