środa, 21 marca 2018

#WDSD18

Dziś przyszła wiosna. Kalendarz nie kłamie. Pełen wiary w astronomiczne wyliczenia i z nadzieją w sercu wyszedłem rano z domu,  odśnieżyłem samochód i wyruszyłem na poszukiwania wspomnianej... Pierwszą jaskółkę dostrzegłem jakąś godzinę jazdy od domu. Spojrzałem w dół i zorientowałem się, że gdy rano kompletowałem elementy garderoby,  kofeina w moich żyłach jeszcze nie zdążyła zadomowić się na dobre.  Ech, to wiosenne roztargnienie...
Druga i trzecia kawa w ciągu dnia nie zmieniły stanu rzeczy, a na dodatek zaczął siadać mi wzrok, bo zewsząd dochodziły mnie obrazy ludzi podobnie rozkojarzonych wiosenną aurą i tak samo niefrasobliwych w parowaniu skarpet...

;-))

Kochani - jesteście cudowni! Dziś,  przez cały dzień płynęły do nas kolorowe sygnały solidarności. Czy to poprzez media społecznościowe (te wszystkie dedykowane Julce wpisy ), czy w bezpośrednim kontakcie  - pokazaliście siłę i tę moc przekazaliście nam :-) Bardzo nas to zbudowało. Przez cały dzień czuliśmy Waszą fizyczną obecność :-) Dziękujemy, że byliście dziś z nami. Dziękujemy, że jesteście każdego dnia, nie tylko w Światowy Dzień Zespołu Downa :-)

Nie obchodzimy tego dnia jakoś szczególnie. Czasem jest pretekstem do spotkania się z dawno niewidzianymi znajomymi, czy przyjaciółmi. Przeważnie jednak mija niezauważony w kołowrotku codziennej pracy, nauki i rehabilitacji, tylko nieznacznie kołacząc z tyłu głowy nagłym szumem medialnym.

Pisałem już to kiedyś, ale powtórzę. My dzień zespołu Downa... mamy codziennie. Odkąd Jula zaczęła koncertować z zespołem przeszło jedenaście lat temu, każdy dzień jest pełen wyzwań. Niekończąca się trasa koncertowa. Stoimy pod sceną i mamy wejściówkę za kulisy. Bliżej się już nie da ;-)

Świadomość, że w duszach Wam gra taka sama muzyka jest bardzo budująca ;-*

ps. W ramach Światowego Dnia Zespołu Downa szkoła od Julki zorganizowała dedykowany bieg. Właściwie dwa biegi. O nich będzie kolejny wpis ;-)

 

1 komentarz:

  1. I nam jest miło, że możemy z Wami grać w zespole :-) Mam świadomość, że żyć obok, to oglądać sklep przez szybę. Ale czasami wchodzimy do środka, raz realnie, a raz wirtualnie (niestety u mnie czesciej). Dziękuję, za to, że jesteście i przywołujecie do pionu przy zbyt długim moim narzekaniu na świat :-)

    OdpowiedzUsuń