poniedziałek, 1 lipca 2013

Wakacje, znowu są wakacje...

Jula dostała promocję do "następnej klasy" :-) W trzydziestokilku stopniowym skwarze, ale z wyśmienitymi humorami, pożegnaliśmy mijający rok szkolny. Dzieci wystąpiły dla rodziców, rodzice wystąpili dla dzieci (i kadry), a potem wszyscy udali się na przedszkolny ogród, by fetować zakończenie roku na corocznym festynie rodzinnym. Chyba najbardziej niesamowite były bańki mydlane, chociaż innym atrakcji rzecz jasna nie brakowało. Przepyszne ciasta, grillowane kiełbaski z doskonałym chlebem, wata cukrowa, zawody sprawnościowe dla rodziców, warsztaty manualne dla milusińskich, basen z kulkami, licytacja prac, świetna muzyka, ale co najważniejsze prawdziwa, rodzinna atmosfera :-)
 
Festyn opuściliśmy praktycznie jako ostatni, ale było naprawdę tak sympatycznie, że się nie chciało wracać:-)
Zaczęły się wakacje. Dziewczynki z dziadkami już łapią jod w ukochanym Kołobrzegu, mama dojeżdża za kilka dni, a tata dopiero za kilkanaście.
 
Nie dalej jak wczoraj rano (tj. dzień po wyjechaniu Juli i Zosi), doszliśmy z żoną do wspólnego wniosku:
 - "Fajnie jest tak poleżeć sobie w łóżku, gdy nikt po Tobie nie skacze...ale, brakuje mi Ich..."
 - "Tak, ja też tęsknię..."
 
Pozdrawiamy wakacyjnie :-)
 
Ps. Zdjęcie dzięki uprzejmości pani Zientek.


1 komentarz:

  1. O jacie, jakie bańki. Kiedy to było? Jak nas już nie było... Wypoczywajcie bez dzieciaków jak tylko się da :-) Dzięki za wspólną zabawę podczas festynu, było radośnie i gorąco.

    OdpowiedzUsuń