niedziela, 30 listopada 2025

Paradoks Epimenidesa

Staje przed wami człowiek i mówi, że kłamie. Powiedział prawdę? Więc nie kłamie. Skłamał? Więc powiedział prawdę.
  
Łatwo jest wypaść na zakręcie, gdy jedziesz bez trzymanki. Rozpędzony pociąg gna dalej na złamanie karku i jeszcze nikt nie zauważył, że ubyło jednego pasażera. Krajobraz po tobie nie zieje pustką. Wstajesz, otrzepujesz kolana i ruszasz w ślad, ale wolniej, w swoim tempie. Nie oglądasz się za siebie. Wiesz, że odwołane pociągi nigdy się nie spóźniają. W kąciku ust błąka się uśmiech. Wszystko układa się zgodnie z planem.
To, co widać w szeroko rozumianym mainstreamie jest zaledwie odpryskiem światła słonecznego na mokrym po deszczu liściu. Świat przegląda się w jednej kropli, ale przecież las jest pełen drzew. Nie wszystko, co jest dla nas ważne, co przeżywamy, czym karmimy dusze musi od razu być rzucone na cyfrowy wiatr. Nie wszystko wymaga aprobaty i wyrazów sympatii świata zewnętrznego, a brak tychże pod wspomnieniami wcale nie umniejsza ich wartości. Istotne jest to, czego nie widać. Miód czy piołun - są nasze i zbudowały nas takimi, jacy dzisiaj jesteśmy. A najważniejsze rzeczy i tak przekazujemy sobie na kartkach ;-)

Dobrze nam ze sobą. Żyjemy pełnią życia. Spędzamy wspólnie czas i potrafimy cieszyć się z małych rzeczy. Każdy nowy dzień traktujemy jak prezent od losu i staramy się go celebrować. Otaczamy się przyjaciółmi, spełniamy na polu zawodowym i znajdujemy czas na małe przyjemności. Owszem, miewamy także kłopoty i troski, ale nauczyliśmy się przechodzić nad nimi w trybie zadaniowym i pilnujemy, by nie zdominowały szarościami palety barw, w jakiej zwykle oglądamy świat. Nastawieni na "my", nie na "ja", ale z marginesem na roszady. Trzeba być ostrożnym, bo granice zdrowego rozsądku są słabo strzeżone. Na szczęście koniec świata to święto ruchome.

Cytat kursywą: Jacek Dukaj, Lód.
Inne: Andrzej Mleczko.