sobota, 21 marca 2026

Sen o wiośnie

Leniwe, styczniowe popołudnie. Julka się nudzi. Czas na telefon Jej się skończył, rysować nie ma ochoty, snuje się po mieszkaniu jak mgła po wrzosowisku. Po raz kolejny przychodzi się przytulić, wykłada na mnie, wbija łokcie pod żebra i zastyga w bezruchu uniemożliwiając swobodne czytanie.
- Juleczko nie możesz teraz poleżeć trochę na mamie?
- Nie mogę, bo mama nie lubi. Ciągle mówi "ała!"
- Aha, a ja mam w sobie niespożyte pokłady cierpliwości i wysoki próg bólu?
- ...
- No dobra, zostań.

Zimą zwykle zwalniamy i lwią część czasu faktycznie poświęcamy na nadrabianie zaległości czytelniczych. W tym roku odkurzyliśmy również puzzle, planszówki, zaginiony dwadzieścia lat temu przepis na pierogi i stos dawno nie słuchanych płyt. Nie da się być non stop na pełnych obrotach, gdy za oknem straszą glacjusze. To dobry czas na nicnierobienie albo przynajmniej na zwolnienie do minimum. W wolne od obowiązków cieplejsze dni, jeśli pogoda faktycznie zachęcała do wyściubienia nosów spod kołder, ruszaliśmy oczywiście na spacery, ale szybko zapadający zmrok i idące z nim w parze zimno zaganiały nas z powrotem pod dach. Zimą człowiek żegluje po gorących wodach Morza Herbacianego, a koce służą za żagle. 

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi, ale coś czuję w kościach, że zima nie złożyła jeszcze broni. Poranki straszą chłodem i łatwo poślizgnąć się tuż za progiem własnego domu, gdy chodniki skrzą się odbitym światłem gasnących po nocy gwiazd. Nie ma co się śpieszyć.

Pierwszy dzień wiosny, to również Światowy Dzień Zespołu Downa i Światowy Dzień Poezji. Obydwa są bliskie naszym sercom. Pierwsze z wiadomych względów, droga do drugiego od lat konsekwentnie prowadziła do tu i teraz.

Zastanawiam się czasem, co jest trudniejsze: poprosić o pomoc czy też za udzieloną podziękować. Pierwsze jest szalenie trudne, ale to o tym drugim zwykle zapominamy. Pierwszy dzień wiosny w naturalny sposób wzbudza w nas chęć do posprzątania po zimie, a ja winien Wam jestem podziękowania, które dawno już obrosły kurzem i pajęczynami. Nietaktem byłoby dłużej zwlekać. Zmierzając do brzegu: co jakiś czas na Julcine subkonto wpływają darowizny, dzięki którym budujemy kapitał pozwalający sfinansować turnusy rehabilitacyjne. Krystyna, Marianna i Janusz zdecydowali się wesprzeć Julkę właśnie w taki sposób. To dzięki Wam i hojności innych darczyńców, buduje aktualnie odporność fizyczną i umysłową w Ośrodku Rehabilitacji i Hipoterapii "Neuron" w Borach Tucholskich. Bardzo Wam dziękujemy 🧡
Obszerniejszą relacją podzielimy się z Wami w kolejnym wpisie już niedługo, gdy wiosna rozgości się na dobre. Tymczasem dbajcie o siebie, zatroszczcie o odpowiedni ubiór podczas ostatnich zimnych poranków i łapcie pierwsze promienie wiosennego słońca. Niech Was pobudzą do życia. Czego i sobie życzymy ;-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz