Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turnus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą turnus. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 października 2018

Wakacyjna widokówka

Okres letni mignął w zastraszającym tempie. Sam nie wiem kiedy czas przeciekł nam przez palce. Cichy perfekcjonista. Konsekwentnie robi swoje, odmierzając niewzruszenie minutę za minutą, dzień za dniem. Dopiero "wczoraj" zaczynały się wakacje, a dziś już październik straszy wizją chłodnych wieczorów.  Winien Wam jednak jestem raport z wakacyjnych wojaży. Porządek musi być - jak mawia sąsiad zza Odry ;-)
Julka - tak, nie zapomniałem, że to Jej poświęcony jest ten blog ;-) - swoje kanikuły zaczęła z przytupem, odpoczywając w gościnnych progach "Górnej Chaty" w bajkowych Gorcach. 



Kilka dni w gronie sprawdzonych przyjaciół minęło nam w rytmie slow. Dla osób pragnących odciąć się od cywilizacji (dosłownie!), czy chcących spróbować kuchni wegańskiej Kasi i Leszka, miejsce to jest idealne. Święty spokój nie do przeliczenia na żadną walutę.  Za wszystko inne... wiadomo ;-)
Żal nam było opuszczać gorczańskie ostępy, ale tuż za progiem czekał już w kolejce Bałtyk i ukochane kołobrzeskie plaże.




Gorący lipiec dziewczynki spędziły pod czujnym okiem mamy i dziadków, ale tacie udało się wykroić część urlopu, przyjechał w odwiedziny i zrobiło się ciut mniej piaszczyście ;-)






Nastał sierpień, morzu trzeba było powiedzieć do widzenia i udać się  - jak co roku - w Bory Tucholskie. Podczas, gdy tata spełniał swoje marzenie zmagając się z niełatwym szlakiem GSB, Julka walczyła z własnymi ograniczeniami na turnusie rehabilitacyjnym w "Neuronie", w  Małym Gacnie*.


Ostatnie dwa tygodnie sierpnia, to już porządkowanie w głowie wszelkich doświadczeń wakacyjnych, segregowanie ich i odkładanie na odpowiednie "półeczki". Tyle Julki, ile doświadczy, dotknie, zobaczy. Nikt Jej tego nie zabierze. Nabyta wiedza i umiejętności przydadzą się na bank w nowym roku szkolnym. A to już druga klasa! Kiedy ten czas tak zleciał? ;-)


 
*Całkowity koszt turnusu został pokryty z darowizn zgromadzonych na Julcinym subkoncie w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" - duże serducho dla Was za pamięć i 1% przekazany w ubiegłym roku :-)
Tegoroczne rozliczenia dopiero spłynęły do Fundacji i lada moment będą księgowane na poszczególnych subkontach. Uzbrójcie się proszę w cierpliwość, jak będę znał szczegóły, to się nimi z Wami podzielę :-)

niedziela, 18 lutego 2018

Step by step ;-)

Serdeczne podziękowania dla pani Magdaleny, pana Janusza i pana Marka za przekazane darowizny, które zasiliły Julcine subkonto w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". Wpłacone pieniądze dołożymy do kwoty przeznaczonej na refundację wakacyjnego turnusu rehabilitacyjnego w Ośrodku "Neuron" w Borach Tucholskich :-)
Ferie zimowe (podobnie, jak okres wakacyjny) są dobrym czasem na realizację takiego czternastodniowego planu turnusowego, ponieważ ani Julka, ani Mama nie zaniedbują swoich obowiązków szkolnych. Nie inaczej było i tym razem ;-) Dziewczyny dzielnie ruszyły na północ, uzbrojone w dwutygodniowy zapas sił i cierpliwości, a Tata - z braku urlopu - został na Śląsku, pilnując, by mieszkanie zbytnio się nie wychłodziło i tylko okazjonalnie wyruszał w ukochane góry ;-)

Jako, że w czasie niepogody Mamy się nudzą, a ta za oknem w Borach Tucholskich nie rozpieszczała, przed Wami filmowy owoc kilku zimowych wieczorów ;-)

Panie i Panowie: Premiera! :-)


Bardzo dziękujemy wszystkim terapeutom, którzy prowadzili Julkę przez ostatnie dwa tygodnie w Małym Gacnie :-) Wracamy już w wakacje!

Podziękowania również wszystkim naszym Darczyńcom. To dzięki Wam i Waszym darowiznom, oraz przekazywanym co roku 1% podatku Jula może korzystać z takich turnusów. Ten zimowy - warte podkreślenia  - w całości został sfinansowany z środków zebranych na Julcinym subkoncie :-)

Z projektem tegorocznej 1% ulotki niektórzy z Was mogli się już spotkać, gdyż od jakiegoś czasu krąży nie tylko po Śląsku :-) 

Każdego, kto ma chęć i możliwość w imieniu Julki rozdysponować wśród przyjaciół taką prośbę , zapraszam do kontaktu osobistego, lub przez zakładkę na tym blogu. Trochę nam jeszcze ich zostało ;-)

PS Zdjęcia wykorzystane w tegorocznych ulotkach pochodzą z marcowej sesji na Zamku Lubliniec i są autorstwa nieocenionej Czesi Włuki. To otwierające dzisiejszy post również :-*

środa, 25 stycznia 2017

Wszelkie prawa niezastrzeżone ;-)


Pamiętacie mój listopadowy wpis o tym, jak Julka poprowadziła oddział biegnących Spartan do mety gliwickiej połówki? Hmm... Pytanie retoryczne - nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu odsłon na blogu... :-)
My też pielęgnujemy w sobie te wspomnienia, a podczas tegorocznych ferii zimowych nabrały dodatkowego wymiaru. Wróćmy jednak na chwilę cztery miesiące wstecz... ;-)
Samo spotkanie ze Spartanami zostawiło w nas niezatarty ślad. Niesamowicie ubogacająca duchowo znajomość. Ich pojawienie się pozwoliło na spojrzenie na dysfunkcję własnego dziecka z nieco innej, szerszej perspektywy, a  - jestem o tym głęboko przekonany - w niektórych kręgach, otworzyło oczy na niepełnosprawność w ogóle.
Spartanie zostawili po sobie również wymierną pamiątkę. Swoje jesienne odwiedziny przypieczętowali bowiem przekazaniem na Julcine subkonto kwoty, dzięki której mogliśmy częściowo zrefundować Jej pobyt na turnusie rehabilitacyjnym, w wolnych od wszechobecnego smogu Borach Tucholskich.
Resztę pobytu Jula zawdzięcza Wam - to właśnie Wasze darowizny i Wasz 1%, który co roku przekazujecie na Julkę pozwolił na intensywną,  dwutygodniową terapię w "Neuronie" w Małym Gacnie. 




Turnus powoli dobiega końca, ale już teraz mogę z pełnym przekonaniem oznajmić, że te czternaście dni wytężonej pracy da Juli energetycznego "kopa" na najbliższych kilka miesięcy. Scenariusz przeważnie jest podobny, chociaż na pierwszy rzut oka nie jest to tak oczywiste. Zwykle ostatnie dni dwutygodniowego turnusu są nie lada wyzwaniem nie tylko dla Juli, ale także i dla prowadzących Ją terapeutów. Takich zmęczonych, niechętnych do współpracy "Julek" mają pod koniec turnusowych zmagań kilkanaścioro, czasem więcej, ale zawsze stają na głowie, by dziecko zmotywować do pracy, zainteresować, by nie "przesiedziało" tych ostatnich zajęć, ale faktycznie wyniosło z nich jak najwięcej.
Za każdym razem, po zakończonej - tak skompresowanej - rehabilitacji Julka wraca zmęczona do domu, a przez kolejne miesiące zarówno my rodzice, jak i Jej nauczyciele, oraz rehabilitanci, możemy wspólnie obserwować z jaką łatwością przyswaja wiedzę, czy wykonuje ćwiczenia, które wcześniej sprawiały Jej trudność.
Nic nie jest - niestety - dane na zawsze, psyche i soma Julki mają swoje ograniczenia, dlatego... staramy się wracać po taką stymulację, przynajmniej dwa razy do roku. 

















Serdeczne podziękowania dla wszystkich terapeutów, którzy przeprowadzili Julkę przez te dwa tygodnie. Jula skorzystała z pomocy logopedy i pedagoga (panie Krysia i Ela :-*), z terapii wzroku (pani Asia), z hipoterapii (pani Ania, Kasia z Robertem), z kynoterapii (Tomek z Bianką, Bellą i Tajgą). Usprawniała również umysł i ciało na zajęciach z Integracji Sensorycznej (panie Beata i Karolina), na zajęciach ogólnorozwojowych na sali (niezrównana pani Karolina), oraz doskonaliła motorykę małą podczas zajęć na terapii ręki (panie Ania i Monika). Osobne podziękowania dla Lucyny - za zapewnianie dzieciakom kreatywnych zabaw na popołudniowych zajęciach dodatkowych: kulinarnych i plastycznych, no i za wizytę alpak ;-)


W wolnych chwilach cieszyliśmy się dobrodziejstwem zimy, korzystaliśmy ze świeżego powietrza, a w nagrodę za dobre sprawowanie tata dał się namówić na wycieczkę do kina (niesamowicie plastyczna animacja Disneya "Vaiana") i spotkanie z zimowym Bałtykiem ;-)
 (fot. Lucyna :-* )




Jeszcze refleksja na koniec.
Każdy najmniejszy sukces Julki na drodze do normalności (w sensie zwykłego codziennego funkcjonowania, na co dzień niedocenianego przez zdrowych rówieśników, bo po prostu niedostrzeganego, jak chociażby prozaiczne poprawne trzymanie sztućców, czy  - nie wiem - dowolne z brzegu: wiązanie sznurowadeł), jest również... Waszym tryumfem :-) To dzięki Waszemu zaangażowaniu w nasza wspólną sprawę, jesteście  - na równi z terapeutami i nami rodzicami - autorami Julcinych powszednich zwycięstw. A te - jakkolwiek pompatycznie to zabrzmi -  kiedyś złożą się na ostateczną victorię :-)

PS ;-)   

poniedziałek, 5 września 2016

The future is not set ;-)

Serdeczne podziękowania dla Przyjaciół z Gliwic za lipcową jeszcze (!) darowiznę, którą po zaksięgowaniu na Julcinym subkoncie w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" mogliśmy wykorzystać do opłacenia turnusu rehabilitacyjnego w Małym Gacnie :-) M., E. - dziękujemy :-*

Dwa tygodnie na turnusie w Neuronie, minęły niczym czternaście mgnień lata ;-)
Czas, który Jula tam spędziła pracując  nad sprawnością ciała i umysłu, zaprocentuje w najbliższych miesiącach. Po każdym turnusie tak jest. Dwa tygodnie intensywnej rehabilitacji, a potem skok do przodu :-) 

Hipoterapia na Rudej

Mały Zagłoba z Bellą ;-)

 Równowaga i koordynacja

Nauka poprzez zabawę

W chwilach wolnych od ćwiczeń odkrywaliśmy wspólnie zakątki Borów Tucholskich (m.in. fenomenalny, tajemniczy i dziki Rezerwat Cisów Staropolskich, skąd inspiracje do swoich prac czerpał Leon Wyczółkowski),  połykaliśmy kilometry - na różne sposoby zmuszając nasze ciała do aktywności ;-)

Wielki Kanał Brdy

Zaskoczyła nas pobliska Bydgoszcz, która z anonimowego miejsca na wakacyjnej mapie naszych wędrówek, stała się miastem, do którego będziemy chcieli wrócić. Niezwykle malownicza, przyjazna turystom, z charakterem.



Turnus się skończył, a my rehabilitujemy się dalej we własnym zakresie. W ostatnią niedzielę wakacji wybraliśmy się więc do Ustronia i przy jękach, oraz zawodzeniach piękniejszej 3/4 naszej rodziny wspięliśmy się na Czantorię ;-) Krok za krokiem, od dolnej stacji kolei linowej, nartostradą do stacji górnej, a potem dalej szlakiem na sam szczyt. Zajęło nam to chyba ze trzy godziny, ale nie o czas tu chodziło, ale o pokonanie trasy na własnych nogach. Rehabilitacja ruchowa i oswajanie z górami w jednym. Bez noszenia na plecach, rękach, czy na barana ;-)

Na szlaku
 Radość w czystej postaci

 Zmęczone, ale szczęśliwe :-)

 Szczyt zdobyty :-)

W nagrodę droga powrotna nieco szybsza ;-)

W ramach gimnastyki umysłu w minioną sobotę, wystartowaliśmy rodzinnie w grze miejskiej organizowanej przez Miejską Bibliotekę Publiczną z okazji narodowego czytania "Quo Vadis". Przeszło siedem kilometrów pokonaliśmy na piechotę (Jula częściowo na moich barkach, bo chcieliśmy się zmieścić w limicie czasowym), tropiąc ślady Henryka Sienkiewicza rozmieszczone sprytnie w obrębie miasta przez organizatorów rajdu.
Świetna zabawa, wspólnie spędzony czas i niesamowicie pozytywni ludzie, zarówno wśród konkurencyjnych drużyn, jak i na poszczególnych punktach z zadaniami.


Dla nas powrót do przeszłości, do szkolnej lektury, dla Dziewczynek trochę inny sposób na spędzenie sobotniego przedpołudnia i poznanie klasyki literatury. Dla Juli dodatkowo aspekt społeczny - integracja. Dla współgraczy - oswojenie się z niepełnosprawnością intelektualną. Nie było przegranych :-)

Baterie naładowane. Pora wrócić do obowiązków. Praca, przedszkole. Dla Juli nowa szkoła. Musimy wskoczyć w dobrze naoliwiony mechanizm trybów codzienności. Wcale nie szarej. Od nas zależy jakich barw nabierze. Jak mawia klasyk: the future is not set ;-)

środa, 16 grudnia 2015

Chabrowy, jak nic ! ;-)

Julka ma szczęście do dobrych, bezinteresownych ludzi. Do tego grona bez wątpienia należą Państwo Renata i Piotr Kowalczyk z Krakowa. Bardzo dziękujemy za grudniową darowiznę wpłaconą na Julcine subkonto w Fundacji Dzieciom  "Zdążyć z Pomocą". Dołożymy ją do planowanego, lutowego turnusu rehabilitacyjnego w Borach Tucholskich :-)

A propos... Jestem Wam winny relację z ostatniego pobytu Julci na pięknej płockiej ziemi. Dzięki Waszym darowiznom i wpłatom z 1%, dwa ostatnie tygodnie października Julcia mogła spędzić w ośrodku rehabilitacyjnym "12 Dębów" w Zaździerzu. Ciężko pracowała na zajęciach usprawniających zarówno na basenie, jak i na stałym lądzie ;-)



  

 


  



Naturalnie poza zajęciami ruchowymi - na wzór ubiegłego roku - nie brakowało również spotkań z logopedą, pedagogiem, pracy nad motoryką małą, czy ćwiczeń na sali doświadczania świata (pozdrowienia dla rewelacyjnej pani Doroty :-) ).
Końcówka turnusu zdominowana została przez pomarańczową ekipę z Zakątka 21 - tutaj w świetnej relacji Marty :-)


PS Dziś do naszych drzwi zapukał zmęczony przedświąteczną gorączką kurier i przyniósł ciepłe jeszcze ulotki na przyszły rok :-) Tym razem w chabrowej odsłonie ;-)

TaaDaam! ;-)


Aż się chce powiedzieć: "Już wkrótce w Twoim mieście!" ;-)

Kalendarz jak zwykle macie w bonusie ;-)