Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1%. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1%. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 stycznia 2020

1:07 a.m. Wpół do serca.

Jeśli nie wiesz od czego masz zacząć, zacznij od... "dzień dobry" ;-)

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" na początku grudnia zakończyła księgowanie Waszego 1%, który do końca kwietnia zlecaliście rodzimym Urzędom Skarbowym przekazać na Julcine subkonto w strukturach w/w. Wiemy, że Julka ma oddane grono Przyjaciół, ludzi, którzy od lat wspierają Ją na wielu polach - także finansowych - ale zawsze zaskoczeni jesteśmy, ilu z Was stawia właśnie na Nią. To jest niesamowite! Dziękujemy!!!
💗
W tym roku szczególne podziękowania przesyłamy do darczyńców, których Personal Income Tax został złożony w skarbówkach w:
Wolsztynie 💗
Kędzierzynie Koźlu 💗
Gliwicach💗
Garwolinie 💗
Szczytnie 💗
Ostrołęce 💗
Kluczborku 💗
Oleśnie 💗
Bytomiu 💗
Mikołowie 💗
Rudzie Śląskiej 💗
Katowicach 💗
Rybniku💗
Zamościu 💗
Lesznie 💗
Krapkowicach 💗
Tarnowskich Górach💗
Pruszkowie 💗
Warszawie 💗
Zawierciu 💗
Zielonej Górze 💗
Wrocławiu 💗
Oleśnicy 💗
Brodnicy 💗
Łodzi 💗
Toruniu 💗
Krakowie 💗
Tczewie 💗
Będzinie 💗
Chorzowie 💗
Siemianowicach Śląskich 💗
Sosnowcu 💗
Szczecinie 💗
Zgierzu 💗
Wieliczce 💗
Zabrzu 💗
Działdowie 💗
Przysusze 💗
Malborku 💗
Bydgoszczy 💗

Dziękujemy wszystkim osobom prywatnym, oraz firmom, które  zdecydowały się przekazać na Julkę swój 1% 
Przyjaciołom, znajomym, znajomym znajomych ;-), za wszystkie telefony "hej, co tam trzeba wpisać? Podeślij mi!" 
Podziękowania  również dla wszystkich dobrowolnych ambasadorów Julcinej sprawy, dzięki którym adres poniższej strony odbija się szerokim echem w świecie ♥ ;-)
Dziękujemy także organizatorom Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej, która w 2018 poświęciła Julce  styczniową odsłonę zawodów, a co za tym idzie informacja o Julcinych potrzebach mogła dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców 
Zaprzyjaźnionym księgowym w całej Polsce, które pamiętają o nas nie tylko w okresie rozliczeniowym 
Wszystkim tym, którzy nieobligatoryjnie zajmują się kolportażem Julcinych kalendarzyków  - dziękujemy i w tym roku też na Was liczymy :-) 


Powyższymi słowami dziękowałem Wam w ubiegłym roku i właściwie bazując na trzech klawiszach Ctrl, C i V mógłbym - po drobnej korekcie -  umieścić je w tym miejscu i wcale nie straciłyby  na aktualności. Nie zrobię tego ;-) My wiemy i Wy wiecie, że tak szeroko zakrojona akcja wymaga wielu rąk na pokładzie i działań wielokierunkowych. Każdy, nawet najmniejszy Julciny sukces, jest swoistym opus magnum każdego z nas. Bez wyjątku.
A Julka? Julka jest nieszablonowa. Wymyka się wszelkim ramom (poza ramami naszych ramion ;-) ). Zaskakuje nieustannie. Nie daje sobie dmuchać w kaszę. Prawdziwy fighter. Po kądzieli.
Dzień dobry w nowym roku.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Kręgi na wodzie

- Wiesz tato? W poniedziałek poznałam w szkole nową literkę.
- Tak? Jaką Julciu?
- B. B jak bieganie :-) 

Kurtyna ;-)


Kochani - wielkimi krokami zbliża się koniec księgowania 1%, jaki przekazaliście na Julkę w minionym okresie rozliczeniowym. Co mogę napisać?
Jesteście niesamowici!  
Kolejny rok z rzędu pokazaliście jak mocna siła przyciągania tkwi w Julce i jak bardzo zależy Wam, by poprzez rehabilitację i usprawnienie mogła zaskakiwać nas jeszcze bardziej. Dziękuję w Jej imieniu! To są naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze :-)
 
Dobro jest jak kamień rzucony na spokojną taflę jeziora. Może nam się wydawać, że po cichym "plusk" niknie na zawsze w toni i nie ma żadnego wpływu na lustro wody. Że pozostaje niezauważone. Pozostawia jednak kręgi, które robią się coraz większe i marszczą powierzchnię  rzeczywistości. Ono wraca. I jest zauważalne, bo to produkt deficytowy w dzisiejszych czasach.
 
W tym roku takie długofalowe kręgi na wodzie powstały dzięki anonimowym dla nas osobom, przyjaciołom Julcinej sprawy rozliczającym się w macierzystych Urzędach Skarbowych.
Kierując się kluczem podziału administracyjnego najwyższego stopnia,  zasięg naszej wspólnej akcji przedstawia się następująco:

woj. dolnośląskie: Wrocław, Oleśnica.
woj. kujawsko-pomorskie: Brodnica, Bydgoszcz.
woj. lubelskie: Zamość.
woj. lubuskie: Zielona Góra.
woj. łódzkie: Łódź, Zgierz, Bełchatów.
woj. małopolskie: Kraków, Wieliczka, Chrzanów.
woj. mazowieckie: Warszawa, Przysucha, Ostrołęka, Garwolin, Pruszków.
woj. opolskie: Strzelce Opolskie, Olesno, Kluczbork.
woj. pomorskie: Tczew, Malbork.
woj. śląskie: Gliwice, Zabrze, Bytom, Ruda Ślaska, Katowice, Siemianowice Śląskie, Chorzów, Sosnowiec, Będzin, Tarnowskie Góry, Lubliniec, Mikołów, Rybnik, Cieszyn.
woj. warmińsko-mazurskie: Działdowo, Szczytno.
woj. wielkopolskie: Poznań, Kalisz, Grodzisk Wielkopolski, Wolsztyn, Leszno.
woj. zachodniopomorskie: Szczecin.
😎

Dziękujemy wszystkim osobom prywatnym, oraz firmom, które  zdecydowały się przekazać na Julkę swój 1%
Przyjaciołom, znajomym, znajomym znajomych ;-), za wszystkie telefony "hej, co tam trzeba wpisać? Podeślij mi!"
Podziękowania  również dla wszystkich dobrowolnych ambasadorów Julcinej sprawy, dzięki którym adres poniższej strony odbija się szerokim echem w świecie ;-)
Dziękujemy także organizatorom Gliwickiej Parkowej Prowokacji Biegowej, która w 2018 poświęciła Julce  styczniową odsłonę zawodów, a co za tym idzie informacja o Julcinych potrzebach mogła dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców
Zaprzyjaźnionym księgowym w całej Polsce, które pamiętają o nas nie tylko w okresie rozliczeniowym
Wszystkim tym, którzy nieobligatoryjnie zajmują się kolportażem Julcinych kalendarzyków  - dziękujemy i w tym roku też na Was liczymy :-)

Ulotki 2019 są aktualnie w fazie projektu. Przed nami jeszcze wymiana maili z drukarnią, akceptacja  projektu przez Fundację i jak się wszystko dobrze poukłada, to będziecie mogli je znaleźć już pod choinką ;-) 
Nie omieszkam Was o tym poinformować ;-)

sobota, 3 lutego 2018

Gambit gliwicki ;-)

Z Gliwicką Parkową Prowokacją Biegową związani jesteśmy od jej pierwszej edycji, tj. od stycznia 2014 roku.
Dla niewtajemniczonych - jest to cykliczna impreza sportowa, na której raz w miesiącu spotykają się biegacze i miłośnicy nordic walking, by powalczyć ze swoimi słabościami i współzawodnikami na trasie,  ale przede wszystkim "dać się sprowokować do walki z lenistwem". Impreza godna polecenia zarówno początkującym adeptom sportowych zmagań, jak i starym wyjadaczom, którzy na niejednej trasie kosztowali smak połykanych kilometrów.
Dla wtajemniczonych - absolutny must have w kalendarzu, okazja do spotkania znajomych i przyjaciół, oraz comiesięczna gwarancja pięknej pogody ;-)

Tegoroczne styczniowe zawody były wyjątkowe pod wieloma względami. 
Primo: padł rekord frekwencji - polanę odwiedziło prawie sześćset osób.
Secundo: wśród tego tłumu debiutowała ciocia Agnieszka, która jeszcze kilka miesięcy temu zarzekała się, że nigdy przenigdy, że bieganie to nie dla Niej, etc., etc. ... :-)
Tertio: rzeczona przywiozła ze sobą kilkuosobowy team, również zaczynający przygodę z gliwickim cyklem, oraz zabrała na trasę nieprzekonaną do biegania w terenie mamę Kasię, co zaowocowało u zabranej kolejnymi planami biegowymi ;-)
Quarto: cichym bohaterem tego dnia była... Julka, której to styczniowa odsłona zawodów była dedykowana :-)

Julka w towarzystwie siostry i taty pokonała samodzielnie jedno, ponad czterokilometrowe okrążenie. Naturalnie po obowiązkowym "zrobisz mi zdjęcie tato?" -  krótko po starcie - skończyło się bieganie i już do końca trasę pokonywaliśmy marszem. Zmotywować tego małego uparciucha do zrobienia następnego kroku, a potem jeszcze do kolejnego i kolejnego... to wyzwanie iście Heraklesowe. Nie obyło się bez próśb i gróźb ("Tato nie śpiewaj już. Już będę szła" ;-) ), ale jakoś udało się dotrzeć do końca. Niemal tradycją już staje się, że na ostatnich kilkudziesięciu metrach Julkę przejmuje Jej ojciec chrzestny, po czym "kropkę nad i" stawiamy już razem. Dzięki Irek, że zawsze  poświęcasz swoje cenne minuty z wyniku i dzielisz ze mną przyjemność obserwowania autentycznej radości, z jaką ten mały urwis przekracza linię mety :-)
Na finiszu czekało na Julkę owacyjne przyjęcie, mama i Piotrek Pacuła z niespodzianką ;-) Jeszcze raz bardzo dziękujemy ;-)

Podziękowania również Andrzejowi Szelce i całej ekipie AKMB Pędziwiatr Gliwice za zaakceptowanie pomysłu na event i bezinteresowną pomoc przy jego organizacji :-)

Ponadto ukłony w stronę Marysi, Agnieszki, Kasi, Zosi i Irka za start w "Julcinych" koszulkach - fajnie było być mijanym na trasie przez tak oznakowany team ;-)

Wdzięczność także za wszystkie słowa wsparcia i pozdrowienia  na trasie: od znajomych i nieznajomych kibiców Julcinej sprawy :-)

Dziękuję wszystkim, którzy przygarnęli Julciną ulotkę, widziałem, że niektórzy z was brali więcej - super, niech trafią w dobre ręce (jakby ktoś potrzebował, to jeszcze mamy) ;-)

Jasiowi za drożdżówki i Marcinowi za długopisy - pracować z Wami, to czysta przyjemność :-)

Na koniec - niemniej ważne - podziękowania dla wszystkich przyjaciół, którzy z różnych istotnych przyczyn nie mogli być tego dnia obecni w parku. Pomimo fizycznej absencji, czułem Wasze duchowe wsparcie ;-*

Ten wspólnie spędzony czas był dla mnie ogromnie ważny, ponieważ wpisywał się w założenie, jakie postawiłem przed sobą kilka lat temu. Oswajanie Julki z szeroko rozumianym  światem i tegoż świata z niepełnosprawnością, innością, odmiennością w ogóle. Integracja - słowo klucz do tego styczniowego przedpołudnia. Jestem przekonany, że obie strony skorzystały i będzie to długofalowa osmoza ;-)
 
PS Po zawodach zostało sporo drożdżówek  - nie zmarnowały się - zostały zawiezione dla dzieciaków z domu dziecka  w Knurowie :-)

piątek, 17 listopada 2017

Matematyka stosowana, czyli niepoliczalna wartość dodana ;-) *

*Albo brak pomysłu na tytuł posta... ;-)

Na stronie fundacji, która prowadzi Julcine subkonto można znaleźć dziwne działanie matematyczne. Według postawionej tam tezy, jeden równe jest stu. Obserwując, w jakim zakresie rozliczyliście się w tym roku z rodzimymi urzędami skarbowymi, jako beneficjenta swojego 1% wskazując Julkę - nie sposób się z tym równaniem nie zgodzić ;-) Hmm... Jeszcze wrócimy do tego ;-)
Procedura od lat jest niezmienna. Rozliczacie się w swoich fiskusach najpóźniej do majówki. Wskazujecie wybraną przez siebie organizację, lub spersonalizowany cel, na który przekazujecie swój 1% podatku dochodowego. Wasze macierzyste skarbówki, zwykle z ostatnim dniem lata przesyłają dane do urzędów skarbowych, pod które podlega wybrana przez Was OPP. Tutaj w końcu wszystko przyśpiesza, dane z dysków są księgowane, by na przełomie października i listopada trafić na konkretne, indywidualne subkonta w fundacji. Pół roku oczekiwania w telegraficznym skrócie...
Tak, wiem - długą drogę musi przejść przekazany przez Was 1% zanim  trafi do miejsca docelowego, ale przy tak drobiazgowych, krzyżowych kontrolach, mamy pewność, że każda złotówka zostanie prawidłowo zaksięgowana. Potem tylko trzeba wykazać przed fundacją, że cel na jaki zamierzamy spożytkować wnioskowaną kwotę, służy pomocy i ochronie zdrowia osoby, na którą wystawione jest subkonto.
Julka zwykle jeździ na kosztowne turnusy rehabilitacyjne, co jest celem samym w sobie i nie wymaga jakiś większych uzasadnień. Korzysta w tych turnusów - podkreślę to raz jeszcze - właśnie dzięki Waszej hojności, przekazywanym wspomnianym 1%, oraz darowiznom. 
Z darowiznami droga jest prostsza. Omija całą tą półroczną, urzędniczą machinę i Julka może od razu z nich korzystać. Nie ma ich dużo, ale mamy swoich stałych darczyńców, takich Dobrych Aniołów Stróżów, którzy niejednokrotnie chcą pozostać anonimowi i "niewytykani" z nazwiska na tym blogu, a którym to bardzo, bardzo dziękujemy :-*
Zazwyczaj pod koniec roku wypuszczamy kalendarzyki z namiarami na Julkę i z prośbą o przekazanie 1%. Uderzamy gdzie możemy - do rodziny, przyjaciół, znajomych, znajomych znajomych ;-)
Wielka buźka dla tych, którzy w tym roku pomogli nam rozdysponować te limitowane kalendarze ;-*
Podziękowania również dla tych wszystkich, którzy w każdy inny sposób przyczyniają się do tego, by o Julce świat nie zapomniał: wszelkie udostępnienia, "lajki", komentarze w świecie wirtualnym, summa summarum prowadzą do pozyskania potencjalnych, nowych przyjaciół Julcinej sprawy :-)
Niewiarygodnie dobrą robotę zrobił też w październiku ubiegłego roku, przyjazd do Gliwic biegającej ekipy Spartanie Dzieciom. Dzięki zaproszeniu Fundacji Bieg Rzeźnika mogli zrobić dla Julki niesamowite show, które odbija się szerokim echem także i w roku obecnym. Podziękowania dla wszystkich biegających przyjaciół :-)

W tym roku, swój 1% na Julciną rehabilitację zdecydowały się przekazać osoby i firmy rozliczające się w organach podatkowych w - tu polecę kluczem alfabetycznym - Białogardzie, Bielsku Białej, Brodnicy, Bydgoszczy, Bytomiu, Chorzowie, Chrzanowie, Częstochowie, Działdowie, Garwolinie, Gliwicach, Grodzisku Wielkopolskim, Katowicach, Kędzierzynie Koźlu, Kluczborku, Krakowie, Lesznie, Lublińcu, Łodzi, Malborku, Mikołowie, Myśliborzu, Oleśnie, Oleśnicy, Ostrołęce,  Pruszkowie, Raciborzu, Rybniku, Siemianowicach Śląskich, Strzelcach Opolskich, Szczecinie, Szczytnie, Tarnowskich Górach, Tczewie, Toruniu, Tychach, Warszawie, Wieliczce, Wodzisławiu Ślaskim, Wolsztynie, Wrocławiu,  Zabrzu, Zamościu, Zawierciu i Zielonej Górze

Z całego serca, w imieniu Julci i własnym - DZIĘKUJEMY! :-* 

Osobne podziękowania dla Darczyńców z Krakowa, Wieliczki, Łodzi, Lublińca, Katowic i Gliwic :-)
 
Czasem nam się wydaje, a co tam moje dwadzieścia groszy, czy złoty pięćdziesiąt wniesie? Wierzcie mi - dużo. To jest właśnie ta niepoliczalna wartość dodana. Ta niemierzona złotówkami, tylko usprawnieniem, a co za nim idzie - normalnym funkcjonowaniem w codziennym świecie. Tak to widzę.

PS

;-)

niedziela, 27 listopada 2016

"Nie jesteś sama"

Są na świecie dobre okna w dobrym mieście,
i ta wiara, że w człowieku - człowiek jest. 
(A.Osiecka)

Kochani - niemożliwe nie istnieje!
Udowodniliście to kolejny rok z rzędu, zaskakując nas równie mocno, jak w latach ubiegłych ;-) Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą", która pilotuje Julcine subkonto,  zakończyła właśnie księgowanie 1% podatku, jaki zdecydowaliście się przekazać na Jej rehabilitację. Już dziś mogę śmiało powiedzieć, że o przyszłoroczne turnusy nie musimy się martwić (przynajmniej od strony finansowej, bo opanowanie huraganu "Julka" zawsze jest olbrzymim wyzwaniem logistycznym, pedagogicznym i interdyscyplinarnym w ogóle. Zwłaszcza poza domem ;-) ).

Co roku mamy ten sam problem - nie wiemy Komu mamy dziękować. Wasze rodzime skarbówki nie udostępniają Fundacji danych osobowych darczyńców i bywa, że niejednokrotnie pozostajecie dla nas anonimowymi Opiekunami. Tym nielicznym, których udało się nam zidentyfikować, Jula dziękowała osobiście. Reszcie postaramy się podziękować na łamach tego blogu :-)

Julciną walkę z codziennością, w tym roku rozliczeniowym, postanowiły wesprzeć osoby rozliczające się w  urzędach skarbowych, znajdujących się w poniższych miejscowościach: 
Białogard, Brodnica, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Chrzanów, Cieszyn, Działdowo, Gliwice, Grodzisk Wielkopolski, Grudziądz, Katowice, Kartuzy, Kędzierzyn Koźle, Kluczbork, Kraków, Leszno, Lębork, Lubliniec, Łódź, Malbork, Mikołów, Nowa Ruda, Piotrków Trybunalski, Poznań, Pruszków, Rybnik, Strzelce Opolskie, Szczecin, Szczytno, Świecie, Tarnowskie Góry, Tczew, Toruń, Tychy, Warszawa, Wieliczka, Włocławek, Wolsztyn, Wrocław, Zabrze, Zamość, Zielona Góra, Żuromin.

Kochani dla Was - od Julci - asnoręcznie pokolorowane  podziękowania (i tak, wiem już - trzeba było Jej nie dawać czarnego pastelu ;-) ).
 

Naturalnie nie byłoby zarówno tych podziękowań, jak i takiej uśmiechniętej Julci na zdjęciu, gdyby nie rzesza osób, która pomogła nam w dotarciu do Was. Mam tu na myśli wszystkie akcje promujące Julciną sprawę, czy to w postaci firmowania własnymi plecami adresu niniejszego blogu podczas różnych eventów sportowych, czy też poprzez dystrybucję ulotek zachęcających do przekazania swojego 1% właśnie na Julkę. Lista miast umieszczona powyżej daje obraz tego, jak szeroko zakrojona jest to akcja :-) Dziękuję Wam Wszystkim! :-)

Oczywiście w tym roku również przygotowaliśmy ulotki (Gosia, Janek :-* ) i zachęcamy do rozpropagowania w gronie przyjaciół i znajomych. Wśród nieznajomych także ;-) 

Autorką zdjęcia na pierwszej stronie jest nieoceniona Jola Błasiak - Wielgus, z której pracami mieliście już okazję spotkać się na łamach Julcinego blogu. Jolu - dziękujemy! :-* 

PS Czasem się zastanawiacie, czy Wasza złotówka coś zmieni, czy warto w ogóle wypisywać tę rubrykę w PIT-ach. Wierzcie mi - każda, ale to naprawdę każda, nawet najdrobniejsza kwota buduje coś dużego. Przecież nawet An-225 Mrija potrzebuje małych śrubek, by działać bez zarzutu ;-).



poniedziałek, 6 czerwca 2016

Zaplecze, czyli prywatnie o I Biegu Charytatywnym św. Goara.

Kochani - od kilku lat zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie finansowe, które po zaksięgowaniu na indywidualnym koncie w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą", staje się dla nas bazą do opłacenia Julcinych turnusów rehabilitacyjnych. Zwykle przekazujecie swój 1%, ale możliwa jest także darowizna (z odpowiednim tytułem przelewu ;-) ). O ile wpłaty przechodzące przez Wasze rodzime Urzędy Skarbowe zwykle pozostają dla nas anonimowe, to księgowane darowizny są już imienne i możemy Wam podziękować personalnie :-) Z tej ostatniej formy wsparcia Julcinej walki z własnymi ograniczeniami, skorzystał w kwietniu Pan Maciej Grubel z firmy Itamar Group Sp. z o.o. z Gliwic, oraz w maju  - Państwo Renata i Piotr Kowalczyk z Krakowa. DZIĘKUJEMY!!! :-)
-----------------------------
Tradycją Gliwickiego Centrum Edukacyjno - Rehabilitacyjnego, w którego strukturach znajduje się Julcine przedszkole,  jest coroczny event, zawsze przygotowywany w najdrobniejszych szczegółach przez grono pedagogiczne i rodziców. W historii Ośrodka zdarzały się koncerty charytatywne  zaprzyjaźnionych gwiazd polskiej sceny muzycznej i kabaretowej, przedstawienia teatralne z udziałem rodziców i kadry przedszkolnej, czy festyny rodzinne w szerokim zakresie rozumienia. W tym roku takim wydarzeniem był I Bieg Charytatywny św. Goara i towarzyszący mu festyn. W połowie maja, po półrocznych - niełatwych dla debiutantów -  przygotowaniach, na starcie zameldowało się prawie sto siedemdziesiąt osób. Trzy sposoby pokonania trasy, ale cel jeden: zebranie środków na budowę atestowanego placu zabaw dla naszych podopiecznych. Ktoś mógłby zadać pytanie, po co dzieciom niepełnosprawnym plac zabaw? Odpowiem najlepiej, jak potrafię. Wychowankowie GCER-u dźwigają przez życie przeróżny nadbagaż. Rehabilitanci, terapeuci i nauczyciele Ośrodka, poprzez codzienną terapię pomagają Im ten balast nieść. Rodzice w domach też nie zasypują gruszek w popiele. W systematycznej walce o kolejny "krok" łatwo zapomnieć, że pod tym płaszczem niepełnosprawności kryją się po prostu... dzieci. Z takimi samymi potrzebami, jak Ich zdrowi rówieśnicy. Z chęcią beztroskiej zabawy na świeżym powietrzu. Każdy, kto  tego dnia stanął na linii startu, może czuć się zwycięzcą! Zwyciężył nie tylko z sobą, czy z konkurentem, ale przede wszystkim ze stereotypami. Jednym z celów biegu było zapobieżenie wykluczeniu społecznemu osób niepełnosprawnych i  szeroko pojęta integracja. W tym dniu sprawiliśmy, że słowo stało się czynem, że niepełnosprawność została odsunięta na dalszy - drugi, trzeci - plan. Cel, na który zbieraliśmy stał się namacalny, a uśmiechy dzieciaków korzystających w przyszłości z placu zabaw - bardzo realne :-)

Samo résumé tej wielkiej imprezy integracyjnej dostępne jest już na stronach Ośrodka, z przebogatą galerią zdjęć, na których wprawne oko z pewnością wyłowi nasze Dwa Żywioły ;-)
(fot. Czesia Włuka)
Na koniec - a jakże - prywatne podziękowania :-)

Wszystkim znajomym, przyjaciołom i rodzinie - za obecność, pomimo rożnych innych ważnych spraw.
Wszystkim Tym, którzy z różnych względów nie mogli wystartować, a chcieli pomóc - za wkład finansowy.
Rodzimej Firmie - za kredyt zaufania :-)
Mirkowi i Andrzejowi - za opiekę i pomoc.
Wojtkowi i Arturowi - za dobre rady i... kije :-)
Januszowi i Wiktorowi - za asystę w znakowaniu trasy i otwartość na propozycje :-)
Bogusi - za promocję :-*
Markowi Jaroszewskiemu - za spełnione deklaracje i wsparcie mentalne.
Agnieszce i Sandrze - za przybycie i start, mimo nocnego biegu w Krakowie :-*
Ewie - za gotowość do załatwiania spraw gardłowych ;-)
Emilii - za pierwszy start w sezonie :-)
Beacie - za towarzystwo na trasie :-) 
Oli i Kasi - za przyłączenie się do grona sponsorskiego :-)
Kasi - za znoszenie moich drobnych poprawek i cierpliwość ;-)
Maćkowi - za krótkofalówki (chip schowany w skarpetce - mistrzostwo świata! ;-) )
Marysi - za obecność :-*

Czy o Kimś zapomniałem?

Dziewczynom z Ośrodka - za ostatnie pół roku, klepnięcie pomysłu, hektolitry kawy i budujące rozmowy. Fajnie było móc w tej inicjatywie wziąć udział :-)

Na koniec mojej Żonie i Matce Dwóch Żywiołów - za zapanowanie nad Nimi podczas załatwiania różnych tego dnia spraw i za to, że pozwala mi angażować się we wszelkiej maści zwariowane projekty i doprowadzać je do końca ;-)