środa, 11 stycznia 2012

Urodzinowa retrospekcja

Dziś Jula skończyła pięć lat. Nie wiemy do końca czy zdaje sobie z tego sprawę, bo przecież robimy wszystko by czuła się wyjątkowo nie tylko w tym szczególnym dniu :-) Od ostatniego dnia urodzin wiele się zmieniło w życiu naszego przedszkolaka. Po pierwsze - nie boi się zwierząt (zasługa turnusu w Gacnie). Po drugie - mówi dużo więcej i bardziej zrozumiale (to z kolei zasługa przedszkola). Po trzecie - jest sprawniejsza ruchowo i stabilniejsza emocjonalnie (rehabilitacja i psycholog). Po czwarte - nauczyła sie poprawnie trzymać kredkę (mazak, kredę, rysik, etc.) i Jej prace plastyczne przestały przypominać obrazy kubistów ;-) Po piąte, szóste i kolejne: samodzielnie je i pije, woła (choć nie zawsze...) do toalety. Chciałem jeszcze napisać, że zapisałem Julę do biblioteki, ale to było w 2010 roku, więc retrospekcja musiałaby być starsza ;-) Jedna z rzeczy, które nadal sprawiają problemy, to dmuchanie świeczek na torcie ;-) Udało się za "entym" razem, ale może w przyszłym roku będzie lepiej?
PS Bardzo dziękujemy za urodzinowy prezent panu Mikołajowi z Tarnowskich Gór :-)

niedziela, 25 grudnia 2011

Świątecznie

Kochani - w tych świątecznych dniach życzymy Wam pogody ducha, czasu dla najbliższych, dystansu do siebie i świata oraz bezcennego zdrowia, z którym można góry przenosić...

PS Czego i sobie życzymy... ;-)

środa, 14 grudnia 2011

Nie samą nauką przedszkolak żyje...

Nasz mały przedszkolak wiedzie intensywne życie. Całkiem niedawno w przedszkolu miały miejsce obchody Światowego Dnia Pluszowego Misia. Urodziny okazały się doskonałym pretekstem do zorganizowania spotkania integracyjnego z dwiema sąsiednimi placówkami. Niestety tego dnia pogoda znów rozdawała karty, więc plany spełzły na niczym, ale kto wie - może w przyszłym roku będziemy mieć wiecej szczęścia? Dzień został uczczony występami dla wszystkich dzieci, gdzie w rolę aktorów wcielili się opiekunowie i wychowawcy :-) Dzieciaki z zapartym tchem śledziły przygody Dużych Misiów, przy każdym zwrocie akcji tuląc sie do zabranych wyjątkowo do przedszkola własnych pluszaków. Nie zabrakło też ciasta w kształcie misia :-)
Kilka dni później, w przededniu swojego święta, przedszkole odwiedzili prawdziwi Górnicy - w galowych mundurach. Dzieci mogły dowiedzieć się o ciężkiej pracy na dole, posłuchać legendy o duchu śląskich kopalń - Skarbniku, a także zadawać - często niewygodne - pytania ;-) Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej :-)
Kolejne dni upłynęły na wyczekiwaniu św. Mikołaja, który i w tym roku nie zawiódł grzecznych dzieci :-) Obiecał, że na święta będzie śnieg i rozdał upragnione prezenty...Pozdrawiamy przedświątecznie :-)
PS Wszystkie zdjęcia zawarte w dzisiejszym wpisie otrzymałem od wychowawczyni Juli - pani Moniki, której bardzo dziękuję :-) Więcej z życia przedszkola możecie przeczytać na http://www.skpon.pl/

czwartek, 8 grudnia 2011

1% dla Julci

W marcu tego roku zdecydowaliśmy się założyć Juli subkonto w fundacji "Zdążyć z Pomocą". Fundusze możemy zbierać kilkutorowo. Najczęściej jest to przekazanie 1% podatku dochodowego przy okazji rozliczania się z fiskusem, lub darowizny w ogóle od osób prywatnych czy firm. Organizacyjnie wygląda to tak, że jeśli Jula posiada jakieś środki na subkoncie w fundacji, to np. za wizytę u specjalistów, specjalistyczny sprzęt, albo turnusy rehabilitacyjne wystawiane są faktury na fundację i z tych Julkowych zebranych środków dostajemy zwrot pieniędzy zapłaconych wcześniej z prywatnego konta. Zebrane na nim fundusze zamierzamy przeznaczyć właśnie na turnusy rehabilitacyjne, które pozwolą Julkę usprawnić ruchowo oraz intelektualnie. Koszt takiego dwutygodniowego turnusu, waha się między 3.000 - 5.000 zł. Mówimy tu o czternastu dniach skoncentrowanych na zajęciach i ćwiczeniach, a nie o wczasach na świeżym powietrzu, z których poza miłymi wspomnieniami, Jula nic nie wyniesie.
Nic nie przychodzi samo. Każdy grosik trzeba "wydeptać". Depta się u rodziny, przyjaciół, znajomych. W nadchodzącym roku będziemy mogli poszerzyć zakres poszukiwań ludzi dobrego serca dzięki ulotce informacyjnej. Sama ulotka jest wypadkową burzy mózgów, niezliczonych wiadomości e-mail między nami, ciocią Gosią i wujkiem Jankiem oraz drukarnią.
Bonusowo postanowiliśmy obdarować Was kalendarzem - niech służy przez cały rok :-) Bardzo dziekujemy za dotychczasowe wsparcie - dla nas liczy się naprawdę każda złotówka.


Dziękujemy kochani, że jesteście z nami :-)

wtorek, 8 listopada 2011

Jesienne spotkania

Chciałoby się napisać "jesienne spotkania okołozakątkowe", ale tych pozaforumowych też ostatnio nie brakowało ( :-)), więc i tytuł musi być krótszy ;-)

W ostatnim tygodniu października - dzięki firmie UBS oraz Stowarzyszeniu rodziców i przyjaciół dzieci z zespołem Downa Zakatek 21 - mieliśmy okazję odwiedzić stolicę Małopolski. Październikowy Kraków przywitał nas iście złotojesienną aurą i nieodłącznymi dla wawelskiego grodu... korkami. Mocno spóźnieni, ale z zapasem pozytywnej energii, dotarliśmy w silnym śląskim składzie do sali zabaw "Junior", w której to nasze dzieci rzuciły się w wir zabawy, a dorośli mogli w spokoju (sic!) wypić kawę. Koniec miesiąca przyniósł także, zapowiadaną i wyczekiwaną wizytę Agatki - koleżanki Julki ze szpitala - wraz z rodzicami, rzecz jasna :-) Popołudniowa herbatka przeciągnęła się nam na niedokończonych rozmowach do późnego wieczoru i pełni niedosytu pożegnaliśmy miłych gości, uzyskawszy wcześniej obietnicę, że wrócą niebawem.


Miniony weekend również obfitował w moc wrażeń, gdzie najważniejszym wydarzeniem były URODZINY NA PODDASZU. Celowo użyłem tu wielkich liter, gdyż atmosfery jaka tam panuje mała czcionka nijak by nie oddała ;-)


Z solenizantką znamy się praktycznie, odkąd Jula pojawiła sie na świecie i listopadowy jubileusz mamy już na stałe wpisany w coroczny kalendarz imprez :-)

Pozdrawiamy listopadowo :-)

wtorek, 11 października 2011

Szpital

No i okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują... Pobyt w szpitalu do przyjemnych nie należał, ale też nie był traumą dla Julki, a tego obawialiśmy się najbardziej. Nasza królewna pozwoliła sobie zrobić prawie wszystkie badania i była bardzo dzielna :) Jedyne, co nie wyszło, to badanie refraktometrem (Jula boi się tego sprzętu wprost panicznie - nie pozwala nawet przy nim usiąść) i "czytanie obrazków" (zupełna odmowa współpracy - nasza zwykle wygadana córeczka nie pisnęła ani słówka). Jednak podsumowując wszystkie badania udało się stwierdzić, że wada wzroku jest, ale na szczęście nie duża i nie wymaga korygowania okularami. Odetchnęliśmy z ulgą... ;)
Teraz z drastycznych punktów do zrealizowania mamy na liście szczepienie - w czwartek 13-tego...
A tu mamy parę szpitalnych fotek:
Na początek dumna prezentacja różowej "bransoletki z uśmieszkiem" - oczka już zakropione i czekamy na pierwsze badania.
Julcia w pokoju znalazła wspaniałą koleżankę, małą Agatkę. Po badaniach obie rozrabiały, ile się dało. Trzeciego dnia w szpitalu małe panienki były niczym papużki-nierozłączki i razem chodziły nie tylko na badania, ale nawet siusiu :)
W czwartek po badaniach udało nam się wyrwać na mały spacerek po przyszpitalnym terenie. Dziewczynkom najbardziej spodobał się rozległy trawnik. Po dwóch dniach "w zamknięciu" wreszcie mogły pohasać "na wolności" ;)

poniedziałek, 26 września 2011

Turnus w "Neuronie"

Oprócz codziennych zajęć w przedszkolu, Jula potrzebuje jeszcze dodatkowego zastrzyku w skoncentrowanej dawce, który otwiera przed Nią szersze spektrum możliwości. Takim swoistym "napojem energetycznym" od kilku lat są dla Juli turnusy rehabilitacyjne. Zawsze wraca z nich zmęczona, ale z bagażem nieocenionych doświadczeń. W tym roku udało się nam dostać do ośrodka "Neuron" w Małym Gacnie k/ Bydgoszczy. Jako, że jechaliśmy tam pierwszy raz, towarzyszyły nam obawy, czy spełni on potrzeby i wymagania Juli, ale niepokój okazał się bezpodstawny. Kalendarz zajęć przedstawiał się naprawdę imponująco - baliśmy się nawet, czy razem z Babcią, (z którą pojechała na turnus) wytrzymają takie tempo. Pierwsze zajęcia zaczynały zaraz po śniadaniu, a kończyły w granicach godziny 16.30 -17.00. Oczywiście znowu okazało się, że strach ma wielkie oczy, a dziewczyny ze Śląska są twarde i klimat Borów Tucholskich działa motywująco na obydwie :-)


Każdy dzień Jula zaczynała od wzmacniającego masażu całego ciała, potem miała pół godziny sam na sam z futrzastym przyjacielem na dogoterapii, a to z kolei przełamywało Jej strach przed zajęciami z końmi. Hipoterapia to w ogóle u nas temat - rzeka. Podczas naszego pierwszego turnusu rehabilitacyjnego w Jadownikach Mokrych, gdy Jula miała skończone półtora roku, bez problemu dała się posadzić na konia. W następnym roku jeździła już tylko tyłem, a w kolejnym były spazmy, krzyki i awantura na całego. Spisaliśmy już hipoterapię na straty, ale ten turnus okazał się przełomowy na tyle, że w tym roku spróbujemy skorzystać z dodatkowych zajęć z końmi w naszym przedszkolu.

Naturalnie nie brakowało tez ćwiczeń ogólnousprawniających na sali rehabilitacyjnej, uczącej precyzji terapii ręki, czy zajęć z psychologiem i logopedą. Stymulacyjna sala doświadczania świata, również cieszyła się u Juli aprobatą, a po powrocie do przedszkola okazało się dodatkowo, że w tym roku będzie miała regularne zajęcia właśnie na sali SI :-)

Apetyt dopisywał (kuchnia iście domowa), przyjaciół wokół nie brakowało (również zakątkowych), więc do wytęsknionych rodziców wróciła w dobrym nastroju, z werwą wkraczając w nowy rok przedszkolny.


Babciu - dziękujemy, że Jesteś.

Dobre duchy z Krakowa - bez Was, w ogóle tego wpisu by nie było...