wtorek, 23 sierpnia 2011

Piaskownica




Jakiś czas temu pojawił się pomysł. Przekładany z miesiąca na miesiąc w końcu doczekał się realizacji. Najpierw w maju powiększyliśmy trawnik w przydomowym ogródku, a potem nadszedł czerwiec, a z nim Dzień Dziecka.

Ciocia Gosia z wujkiem Jankiem - po konsultacji z nami - sprezentowali dziewczynkom wymarzoną piaskownicę. Ostatnie dwa miesiące minęły nam pod szyldem remontów (i niepogody w ogóle), tak więc musiała odleżeć ustawowe trzydzieści dni na szafie i poczekać na swoją kolej.

Wreszcie w drugim tygodniu sierpnia piaskownica została z szafy ściągnięta, złożona, pomalowana i po wypełnieniu piaskiem oddana w niszczycielskie ręce Juli i Zosi :-) Dziewczyny z miejsca zakochały się w prywatnej plaży i potrafią "godzinami" robić babki, siać piasek, grabić, kopać, przesypywać, etc. ...

Taka piaskownica to super sprawa pod wieloma względami. Dzieciom daje radość, z jakiej my dorośli chyba nie potrafilibyśmy się tak cieszyć. Pozwala pogłębić stosunki dobrosąsiedzkie (i tak całkiem niezłe) z sąsiadami z góry - mają dzieci w podobnym wieku, co nasze. Nam umożliwia spędzenie kilku kradzionych chwil z ulubioną lekturą (jednym okiem w treści książki, drugim na piaskownicę - taki zez rozbieżny ;-) ) No i znowu jest mniej trawnika do koszenia...








poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Kochane zdrowie...

Zeszły tydzień upłynął nam na wizytach u lekarzy i niestety żadna nie była tak pomyślna, jak mieliśmy nadzieję :(





W poniedziałek Julcia odwiedziła panią doktor "od oczek". Jednak - mimo całej sympatii dla lekarki - nie pozwoliła się dokładnie zbadać. Właściwie to nie dała się nawet dotknąć. W czasie poprzedniej wizyty ładnie współpracowała, więc jej zachowanie (czyli czysta histeria :/ ) było raczej zaskoczeniem. Skutek tego taki, że czeka nas leżenie w szpitalu w celu "kompleksowej diagnostyki układu wzrokowego".



Julcia ma podejrzenie astygmatyzmu. Nosiła już okulary jako dwulatka, choć słowo "nosiła" nie oddaje Julkowego, pełnego fantazji traktowania tego biednego sprzętu ;) Na całe szczęście dla niego, po pół roku spełnił swoją rolę i poprawił Juli wzrok, czym zasłużył sobie na spokojną emeryturę na półce. Jeśli podejrzenie się potwierdzi, czeka nas powtórka z rozrywki.
























Już od jakiegoś czasu liczyliśmy się z taką ewentualnością i Julka przyzwyczaja się od okularów - na razie słonecznych. Niestety całe noszenie w jej wykonaniu trwa 2 minuty, a najlepszą zabawą jest ubieranie i zdejmowanie...








Cóż, wizyta w szpitalu dopiero w październiku, tak więc pożyjemy - zobaczymy...





Druga wizyta lekarska wypadła u ortopedy. Przegraliśmy samotną walkę o zdrowe stawy skokowe u Julci i będziemy musieli ratować się pomocą. Czeka nas wizyta w sklepie ortopedycznym i zakup nowych bucików. Mamy nadzieję, że przy okazji mierzenia tym razem obędzie się bez dramatów...

środa, 27 lipca 2011

Wakacyjne odwiedziny

Przez weekend gościliśmy u Marcinka, narzeczonego Julci i Jego rodziny w Międzybrodziu Bialskim. Było super :)


Wspólne huśtanie




Zabawy w piaskownicy...




... i nie tylko...



Były też wspólne spacery za rączkę ;) Choć niezbyt dalekie z powodu braku odpowiedniego obuwia ...




Było też czytanie bajek z wujkiem Lisem w roli lektora - miał sporo wdzięcznych słuchaczy :)



Pozdrawiamy wakacyjnie



piątek, 3 czerwca 2011

Julka & spółka witają

To nasza Julcia.










Teraz ma już 4 lata, ale kiedy się urodziła, była malutką kruszynką ze skośnymi oczkami...







To właśnie te malutkie oczka powiedziały nam o "dodatku", który ma nasza córeczka. Julcia urodziła się z dodatkowym 21 chromosomem, który odpowiada za jej wadę genetyczną - zespół Downa. Zmagamy się z nim już od 4 lat, a każdy kolejny jej uśmiech jest dla nas nagrodą.